Kobieta ze stali

Aby rodzinnej tradycji stało się zadość, powinna zostać lekarzem. Nie była jednak przekonana do studiowania medycyny, zrezygnowała też z ubiegania się o indeks na prawie. W zasadzie dość przypadkowo trafiła do WSB-NLU, gdzie – jak się szybko okazało – mogła nie tylko rozwinąć zdolności językowe, ale też odkryć predyspozycje do działań o charakterze strategicznym. Dziś Joanna pracuje
w globalnej firmie, podróżuje po świecie, na co dzień posługuje się pięcioma językami, a jej współpracownicy to ludzie z różnych krajów i kontynentów.

Wszystko zaczęło się tuż po studiach, gdy Joanna podjęła pracę w polskim przedstawicielstwie światowego giganta branży hutniczej, firmie Arcelor. Szefowie dość szybko zaproponowali jej przeniesienie się z Krakowa do Francji. Joanna wspomina niesamowite uczucie, jakie towarzyszyło jej, kiedy zaraz po przyjeździe do Paryża spacerowała po dzielnicy biznesu i korporacji La Défense. Przypomniała sobie o podobnym spacerze wiele lat wcześniej, podczas licealnej wycieczki
– z żalem pomyślała wtedy, że ten świat jest nieosiągalny, niedostępny. Teraz okazało się, że może go zdobyć, może realizować marzenia i właśnie to robi.
W Arcelor na początku powierzono jej sprzedaż rur stalowych na rynki Azji, Ameryki Północnej, Europy Południowej i Wschodniej oraz Afryki. To m.in. ze sprzedanych przez nią rur zbudowane zostały ogromne wieże oświetleniowe największego na świecie portu cargo w Hong Kongu. Później była odpowiedzialna za badania rynku, strategie sprzedaży i rozwój kilku specyficznych produktów firmy dla przemysłu samochodowego.

Obecnie pracuje jako ekonomista dla innej francuskiej firmy Vallourec, dla której rynkiem finalnym jest przemysł naftowy, wiertniczy i energetyczny. Ze strony operacyjnej, jak to było w Arcelor, przeszła na stronę związaną ze strategią firmy, jej przyszłością i rozwojem. Bierze udział w kluczowych projektach firmy, związanych
z energetyką. W konsekwencji poznaje od podszewki nie tylko problematykę energetyczną, ale też bardzo wielu interesujących ludzi ze świata przemysłu
i polityki, naukowców, dyplomatów, pisarzy, dziennikarzy. To zupełnie inna praca niż moje pierwsze dziesięć lat – deklaruje Joanna – bardzo ją sobie cenię. Mniej stresu niż w pracy operacyjnej, dużo więcej nauki, przyswajania wiedzy, analizowania danych i później nadawanie wizji i kierunku rozwoju, bezpośredni kontakt z zarządem (tutaj stres jest duży ). Przede wszystkim jest to bardzo interesujące zajęcie, a świat energii i problematyka przyszłości energetyki to dla ludzkości ogromne wyzwanie.

Joanna jest osobą zorientowaną na rezultat, bardzo wiele od siebie wymaga, dąży do perfekcji. Doceniają to jej szefowie, którzy wiedzą, że projekty, które prowadzi lub nadzoruje, są solidnie przygotowane. To dzięki żelaznej konsekwencji i uporowi udowodniła, że w branży zdominowanej przez mężczyzn kobieta też może sobie świetnie poradzić.

Praca dla Vallourec, spokojniejsza i koncepcyjna, pozwoliła jej zbalansować życie zawodowe i prywatne, umożliwiła znalezienie czasu na delektowanie się urokami życia. Mieszka z mężem w starym, 200-letnim domu pod Paryżem. Kocham naszą wioskę, mamy wspaniałych sąsiadów, z którymi spędzamy dużo czasu, każdy jest taki, jaki jest – nie musi nikogo udawać. Sąsiad naprzeciwko to fizyk kwantowy, obok mieszka kobieta-kierowca taksówki, rzeźbiarz i prezenterka telewizyjna. Wolne chwile Joanna spędza zajmując się ogrodem, psami i czytając książki, które „pochłania” w kilku językach – uśmiecha się, że bibliotekę ma nawet w toalecie! Jedną z moich pasji, od kiedy mieszkam we Francji, są wina – opowiada. – Skończyłam kursy enologii w Ecole de Vin w Paryżu. Marzy o założeniu winnicy gdzieś nad Atlantykiem, może połączonej z własną restauracją.