Galopujący sukces

Po studiach, z dyplomem licencjata i MBA w ręku, rozpoczęła pracę w jednym
z koncernów doradczych. Szybko jednak okazało się, że to nie jej żywioł. Rola trybika w wielkiej maszynie zupełnie jej nie odpowiada. Potrzebowała „galopować po własnej łące” i „ujeżdżać sukces”. Złożyła wymówienie i wspólnie z przyjaciółką
z liceum stworzyły firmę konsultingową „Grupa Tempo”. Zaczynały z kapitałem zaledwie 5 tysięcy złotych. Dziś Agnieszka zarządza jedną z najprężniej działających firm doradztwa personalnego na Śląsku. Nie wahamy się określać mianem Grupy do zadań specjalnych – deklaruje. Ciągle szukamy nowych wyzwań,
a rozwiązywania spraw, które są niewykonalne dla innych, podejmujemy się
w pierwszej kolejności.

Pierwszy Klient (grupa Raben) wybrał ich firmę na swojego polskiego partnera
w działaniach HR. Bardzo długo przeciągałyśmy zaproszenie reprezentanta Rabena na wizytę w naszej pierwszej siedzibie – było tam zimno, ciemno
i obskurnie. Mimo tych obaw współpracowałyśmy z nimi 2 lata.
W tej chwili „Grupa Tempo” obsługuje klientów z całej Polski, głównie z sektora średnich i dużych organizacji w zakresie kompleksowej rekrutacji kadry menadżerskiej wysokiego szczebla, przez oceny okresowe, system MBO, po szkolenia zamknięte i wyjazdy integracyjne często łączone z analizą potencjału pracowniczego (autorska metodologia „Grupy Tempo” ). Przy okazji świadczenia tej ostatniej usługi właścicielki włączają też własne zainteresowania: Agnieszka jazdę konną oraz narciarstwo, jej wspólniczka trekking. Wspólnie z zastępem GOPR-owców układają ekstremalne scenariusze wypraw outdoorowych.

„Grupa Tempo” dwa lata temu wygrała konkurs na przyszłościowe firmy doradcze
i została certyfikowanym partnerem jednego z najbardziej kreatywnych laboratoriów badawczo-rozwojowych. Otrzymanie takiego tytułu zaowocowało rozpoczęciem współpracy z jednym z najbardziej znanych autorytetów w dziedzinie zarządzania poprzez cele, które na stałe weszło w portfel usług „Grupy Tempo”. Firma
z doradztwa personalnego przeszła na wspieranie kompleksowego rozwoju organizacyjnego swoich klientów.

Oprócz pracy Agnieszka ma inne pasje. Najważniejsza to dwóch urwisów – Piotrek i Jędrek – i coraz bardziej świadome ich wychowywanie, które zaczyna się od tego, co wpada do małych brzuszków, a kończy na tym, co sprawia im radość. Codziennie „odkrywane” coraz zdrowsze potrawy (bo przecież jesteśmy tym, co jemy), ograniczanie chemicznych dodatków „do życia” doprowadzają do takich „odkryć”, jak wielorazowe pieluchy czy orzechy piorące. To wszystko sprawia Agnieszce – kobiecie biznesu – niezwykłą radość i zaczyna wprawiać w zadumę nad rodziną i środowiskiem. Cotygodniowe wyprawy z małymi odkrywcami, którzy nieustannie potrzebują kreatywnej stymulacji, owocują powrotem do pasji, o której Agnieszka prawie zapomniała. W ferworze pracy, dwóch ciąż, odkrywania zdrowej kuchni, jazda konna, niegdysiejsza wielka radość odeszła w zapomnienie. Teraz wraca ze zdwojoną siłą, bo i Agnieszka, i czteroletni synek, i mąż znów odwiedzają stadninę. Zimą każdy weekend spędzają w górach.

Kiedy wspomina o mężu, uśmiecha się. W zasadzie wszystkie opisane doświadczenia przeżyłam z Pawłem. Śmiejemy się, że Rektor jest przybranym dziadkiem naszych dzieci, ponieważ to WSB-NLU nas połączyło. Ten fakt wzięli pod uwagę, planując ślub. Szukając odpowiedniego miejsca mieli przed oczami pejzaże Beskidu Sądeckiego, które towarzyszyły im przez pięć pierwszych lat ich związku. Wybór padł na szczyt Równicy w Ustroniu, gdzie w lipcowy wieczór pod gołym niebem, na ołtarzu zbitym z drewnianych bali przyrzekli sobie miłość.

W tej chwili najważniejszym celem Agnieszki jest osiągnięcie równowagi życiowej. Po urlopie macierzyńskim chce wrócić do pracy i zostać coachem biznesowym, równocześnie co dzień patrzeć na uśmiechnięte buzie małych „żuczków”, jak zwykła nazywać synków, mieć czas na swoje pasje i spotkania z przyjaciółmi.
W planach ma też trzecie dziecko, o którym mąż na razie jeszcze nie wie. Może tym razem będzie to mała różowa dziewczynka…?