Wypisane marzenia

Marta od najmłodszych lat wiedziała, że chciałaby w życiu robić coś, co nie jest szablonowe, wyznaczane przez sztywne reguły i sztuczne prawa. Marzyła o pisaniu, radiu, pracy w mediach. Dlatego zrezygnowała ze studiów na Akademii Ekonomicznej. Nie można żyć i cieszyć się życiem, jeśli człowiek dusi się
w jakimś miejscu – mówi. Studia w Nowym Sączu dały mi wiarę w siebie, odwagę w realizacji marzeń, wykreśliły słowo „nie” z mojego słownika. Wówczas wszystko było możliwe. Wystarczyły tylko chęci i ciężka praca. Tam chciało się żyć, działać, realizować. Tam kreatywność była na najwyższym poziomie. Rektor Pawłowski umacniał w nas przekonanie, że szlifuje diamenty, że daje nam skrzydła, że jesteśmy wartościowi, jedyni i niepowtarzalni. A my w to wierzyliśmy i wierzymy do dzisiaj.

W trakcie studiów poznała swojego przyszłego męża, Tomka. Już wtedy wiedzieli, że chcą razem pracować, wspólnie tworzyć i realizować marzenia. Jedno z jej wielu spełnionych marzeń ziściło się jeszcze na drugim roku studiów. Wzięła odpowiedzialność za organizację i marketing gigantycznego przedsięwzięcia, jakim był musical Cudowne Marzenia oraz kreowanie jednej z głównych postaci. Dzień premiery to jeden z najpiękniejszych dni jej życia. Razem zrobiliśmy musical „Cudowne marzenia” – największe wydarzenie w historii WSB-NLU, potem gazetę studencką „InBlanco”, magazyn absolwentów, konferencje i koncerty. Żyliśmy szkołą, a szkoła żyła nami. Integrowaliśmy artystów – pisarzy, muzyków, wokalistów – w stworzonym na Uczelni Studenckim Stowarzyszeniu Przyjaciół Sztuki. 16 maja 2012 roku minęło 10 lat od premiery musicalu! To był cudowny, niesamowity czas!

Działalność na Uczelni zaowocowała praktykami w działach marketingu dużych firm medialnych, a po skończeniu szkoły pracą w jednej z największych firm sektora FMCG na północy kraju. Tam Marta odpowiedzialna była za stworzenie działu PR. To było nie tylko wyzwanie, ale i wielka przygoda, której wyszła naprzeciw i osiągnęła sukces. Spędziłam prawie pięć lat w Borach Tucholskich, wyjątkowym miejscu pełnym zieleni i pięknych jezior – wspomina. Gdy jednak poczułam, że zrobiłam już swoje, chciałam spróbować czegoś nowego. Pragnęłam nowych wyzwań, nowych miejsc, spotkań z nowymi osobami.

I tak cała rodzina (wtedy już cztery osoby) trafiła do Warszawy. Większe możliwości zawodowe, wiele inicjatyw, energia, puls, możliwości rozwoju dla dzieci. Marta obecnie jest Dyrektorem Zarządzającym w Drimagine, pierwszej w Polsce profesjonalnej Akademii Animacji 3D. Akademia kształci na światowym poziomie specjalistów w dziedzinie grafiki 3D oraz efektów specjalnych. Takich ludzi potrzebuje obecnie świat filmowy i reklamowy. Unikalny w skali kraju charakter przedsięwzięcia to wspaniałe miejsce do puszczenia wodzy fantazji, eksperymentowania, szukania nietuzinkowych rozwiązań.

Artystyczny świat ma jeszcze jeden ogromny plus – mówi. Wyzwala we mnie kreatywność i zapał do realizacji tego, co jest największą moją pasją – pisania. Marzenie o pisaniu spełnia się w życiu Marty niemal na co dzień. Raz w tygodniu publikuje w internecie jeden odcinek swojej noweli. Każdy z nich ma kilkuset czytelników, z czego jestem dumna. Kończę też pisać książkę, tworzę bajki dla dzieci na indywidualne zamówienia. Może kiedyś przyjdzie też czas na scenariusz filmowy?

Wyniesioną z domu odwagę w realizacji swoich planów i marzeń Marta stara się przekazać swoim dzieciom – Alanowi i Sarze. To rodzina jest siłą motoryczną
– mówi – tu wszystko się zaczyna i tu wszystko się kończy. Gdyby nie Tomek
i Maluchy nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem dzisiaj. Stworzyliśmy swoje miejsce na ziemi, miejsce, gdzie nasze dzieci mają bezpieczny i radosny świat,
w którym mogą wzrastać w miłości i z odwagą spoglądać w przyszłość. Możliwość bycia matką jest wyjątkowym prezentem od losu. Nic nie może się równać ze szczęściem, jakie daje uśmiech dziecka, które małymi rączkami oplata ci szyję
i mówi „Kocham Cię”.