Okręt flagowy

Fakt, że pochodzi z Gliwic, miał wpływ na jego postrzeganie świata, etykę pracy
i docenianie lokalnej kultury. Nawet takie rzeczy jak commuting, czyli dojazdy do pracy – rozpowszechnione od dekad na Śląsku pokonywanie po kilkadziesiąt kilometrów z „miasta” do „miasta” – nie były bez znaczenia.

Paweł przymierzał się do studiów w SGH, ale wystarczyły odwiedziny WSB-NLU
w czasie dni otwartych, aby doznał olśnienia – to jest właśnie ta uczelnia! Totalna „chemia”, super studenci, którzy nas oprowadzali po Uczelni, niesamowita atmosfera, fantastyczny program, nauka języka na najwyższym poziomie oraz możliwość pracy w USA dzięki amerykańskiemu bakałarzowi – wspomina Paweł. – No i góry, które kocham! Nadal mieszkam w górach, tylko trochę wyższych – dodaje z uśmiechem.

Nowy Sącz to była szkoła dla tych, którzy chcieli „wyrwać” dla siebie jak najwięcej, a przy okazji zaoferować coś innym. To było jak otwarcie okna na świeże górskie powietrze i oddech pełną piersią.

W czasie studiów Paweł działał jako „wolny strzelec”, bez formalnej przynależności do Samorządu Studenckiego. Zorganizował konferencję na 300 osób, w której uczestniczyli byli premierzy, szefowie największych polskich firm oraz przedstawiciele mediów i akademii. Temat: Kto i jak będzie kształcił i kształtował przyszłe polskie elity polityczne, biznesowe i kulturalne. Nie znam innej uczelni
– przyznaje – na której ktokolwiek mógłby organizować podobnej skali przedsięwzięcia, będąc zaledwie na drugim roku studiów. WSB-NLU to przede wszystkim rektor Pawłowski – wizjoner i przedsiębiorca, który stworzył z niczego szkołę, ogólnopolskiego lidera, w mieście bez tradycji akademickich. I w końcu koledzy, koleżanki, przyjaciele i przyjaciółki. Ludzie z wielką energią, pomysłami, zaradni, przedsiębiorczy, chcący od życia czegoś więcej niż przeciętna. Chcący od życia wszystkiego… i jeszcze trochę. Niesamowicie zróżnicowane grono.
To co nas łączyło i łączy to zapał i wartości, które były i są spoiwem naszej grupy. Te przyjaźnie pozostały do dzisiaj i to jest jedna z najważniejszych rzeczy, które wyniosłem z Nowego Sącza.

Pierwsza praca… jak to policzyć? Pierwszy raz w życiu zarobiłem pieniądze, kiedy miałem 14 lat i sprzedawałem kartki świąteczne, z których większość dochodu szła na domy dziecka. Była to sprzedaż od drzwi do drzwi, w zimie, przed Świętami Bożego Narodzenia – bardzo wartościowe doświadczenie konieczności sprzedania czegoś nieznajomym
i przezwyciężenia nieśmiałości. Potem były praktyki w Polskiej Agencja Inwestycji Zagranicznych, w czasie studiów praca w weekendy jako parkingowy, praca ze studentami mającymi trudności w nauce na DePaul University, praca na zmywaku i jako drugi szef w angielskiej restauracji.

Od końca studiów Paweł związany jest z sektorem ropy i gazu – najpierw w rządzie, potem w sektorze prywatnym,
a obecnie w organizacji międzynarodowej. Pracował jako doradca Ministra Gospodarki, gdzie zajmował się ropą i gazem oraz polityką europejską. Jeszcze później doradzał Prezesowi Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, po czym został założycielem i dyrektorem Przedstawicielstwa PGNiG SA przy Unii Europejskiej w Brukseli. Obecnie, od maja 2008, jest szefem sektora paliwowego w World Economic Forum – w Szwajcarii.

O tym, że osiągnąłem sukces, zdecydowała między innymi wierność wartościom. Rektor Pawłowski powiedział mi kiedyś: „Najważniejszy moment w życiu mężczyzny, to moment porannego golenia się – nie sposób nie popatrzeć wtedy w lustro”. I tego się trzymam – kręgosłup moralny ma się tylko jeden.

Paweł mieszkał dotąd w Polsce, Anglii, USA, Belgii, Szwajcarii, we Włoszech, Francji. Chciałby „zasiedlić” jeszcze kilka krajów w ciągu następnych kilkudziesięciu lat, być aktywny do końca życia i choć trochę ulepszyć świat.

Na Uczelni mówi się o nim jako o jednym z okrętów flagowych WSB-NLU.