Na wysokich obrotach

Wszystko, co robi w życiu zawodowym i prywatnym, opiera się na pasji
i bezpośrednim zaangażowaniu. Dobrym przykładem jest moje hobby, czyli sporty motocyklowe i motorowe – mówi. – Nie dość, że sam „jeżdżę na kolanie”,
a swego czasu startowałem w wyścigach równoległych na jedną czwartą mili, to jeszcze mam cichą nadzieję na zaszczepienie tego bakcyla u mojego synka. Może kiedyś będę mógł go zobaczyć na podium wśród zwycięzców. Będę wówczas dumnym emerytem, ale nadal z „duszą na wysokich obrotach!”.

Wojciech pochodzi ze znanej krakowskiej rodziny lekarskiej, więc nic dziwnego, że chciał zostać chirurgiem. Zawsze fascynowało go funkcjonowanie skomplikowanych struktur, takich jak organizm ludzki lub… rynki i firmy. Dlatego zdecydował się rozpocząć studia biznesowe. Rektor Pawłowski stworzył unikatową na owe czasy atmosferę uczelni, zadbał o otwarcie jej na świat i tchnął w studentów ducha niewyczerpanego apetytu na sukces i poprawianie samych siebie – wspomina.

Czas w Nowym Sączu nauczył go przede wszystkim szacunku dla pracy zespołowej. Można być najlepszym fachowcem w swojej dziedzinie, ale do udanego zrealizowania skomplikowanych przedsięwzięć potrzebni są również partnerzy. Studia uświadomiły mu również, jak ważne jest wykorzystanie nowoczesnych technologii do wspomagania procesów biznesowych, co stało się jednym z kluczowych motorów jego rozwoju zawodowego i pomogło zdobyć wiedzę nie tylko w domenie finansowej, ale również w innych obszarach, jak sprzedaż, logistyka, produkcja i zakupy. Bardzo często kluczem do innowacyjności
i usprawnień jest zrozumienie procesów, jakie zachodzą w firmie „za kulisami”,
a te informacje najłatwiej i najszybciej wydobyć można właśnie z systemów informatycznych. Studia dały Wojtkowi również obraz tego, jak działają najlepsze światowe przedsiębiorstwa, a to dzięki ogromnemu naciskowi na studia przypadków oraz dostępowi do unikatowej wtedy biblioteki elektronicznej
z wiodącymi fachowymi czasopismami.

Od zakończenia studiów MBA pracuje w europejskich strukturach koncernu Goodyear Dunlop, najpierw w TC Dębica w Polsce, a od 1999 r. zatrudniony jest
w Goodyear Dunlop Tires Operations w Luksemburgu. Przez 14 lat udało mu się utrzymać wysokie tempo rozwoju, z sukcesywnymi awansami mniej więcej
co 2 lata. Dzięki temu miał okazję zdobyć wszechstronną wiedzę o branży oponiarskiej, pracując nie tylko na stanowiskach finansowych, ale również kierując strategicznymi działami IT, jak chociażby SAP Center of Excellence na Europę.

Branża oponiarska to bardzo trudny biznes – wysoki poziom konkurencji, wysoki poziom technologii rzadko doceniany przez użytkowników, stosunkowo niskie marże i ogromna ilość tanich substytutów z azjatyckich źródeł. To twarda szkoła dla lubiących wyzwania pasjonatów, czyli coś wprost stworzonego dla mnie
opowiada o swojej pracy. – Ogromną satysfakcję zawodową sprawia mi też rozwój ludzi: stworzyłem kilka udanych zespołów, w tym jeden od podstaw
w polskim oddziale naszego koncernu, a wielu z moich pracowników oraz osób, których jestem mentorem, ma na swoim koncie nagrody prezesa regionu EMEA. Ale największą satysfakcję zawsze sprawia mi osiąganie równowagi pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Pojawienie się w naszej rodzinie pierworodnego synka Alexandra na zawsze zmieniło moje postrzeganie świata. Po pierwszej nocy spędzonej na opiekowaniu się niemowlęciem stwierdziłem,
że nie ma biznesowych wyzwań, które byłyby trudniejsze od roli taty.