Z walecznego rodu

Chciała zostać artystką i ubierać wszystko w kolory. Stwarzać szczęśliwszy świat niż ten, który ją otaczał. Później pojawiło się pragnienie, aby idee przelewać nie na papier czy płótno, lecz wdrażać w życie, by rzeczywistość stawała się piękniejsza.

Urodziłam się i wychowałam na Sądecczyźnie. Z okien domu dziadków widać campus WSB. Jako dziecko zapytałam dziadka: „Co jest w tym wysokim budynku?” i usłyszałam, że tam uczą się ludzie biznesu. Pomyślałam, że jak urosnę, to chciałabym zostać kobietą biznesu i pracować w drapaczach chmur.

W klasie maturalnej trafiła na informację na stronie WSB-NLU o pilotażowym programie stypendialnym Wasie Foundation. Fundacja zamierzała sponsorować kilku osobom studia na WSB oraz roczny pobyt na partnerskiej uczelni National-Louis University w Chicago. Kindze udało się pozyskać stypendium, co uznała za znak od losu.

Szkoła stworzyła jej warunki do działania, wykształciła umiejętności liderskie
i zaszczepiła głód wyzwań, a profesorowie zainspirowali różnorakimi ideami.
Od samego początku Kinga angażowała się w życie organizacji studenckich
i podejmowała się realizacji szalonych przedsięwzięć. Na pierwszym roku
w okresie świątecznym przekształciła hol budynku C w baśniową krainę, angażując w proces produkcji ozdób całą rodzinę, zmieniając domowy salon
w halę produkcyjną. Była organizatorką Festiwalu Filmów Bardzo Krótkich. Działała
w Radzie Uczelnianej, Akademickim Inkubatorze Przedsiębiorczości „Internder” oraz magazynie angielskojęzycznym „Ampersand”.

Najbardziej jestem dumna z tego – przyznaje – że wraz z Tomaszem Oćwieją
i grupą przyjaciół zorganizowaliśmy pierwszy w WSB-NLU Dzień Dawcy Szpiku Kostnego, dzięki któremu już kilku wolontariuszy uratowało życie chorym ludziom. To zdarzenie było dla mnie wyjątkowo ważne, ponieważ było najbliższe mojemu pragnieniu ulepszenia świata.

Imię po dobrodziejce Ziemi Sądeckiej św. Kindze daje jej siłę, wytrwałość
i odwagę w walce o realizację marzeń.

Zaraz po studiach miała szczęście i zaszczyt zostać stypendystką Akademii Liderów Rynku Kapitałowego, organizowanej przez Fundację 2065 im. Lesława
A. Pagi i za jej pośrednictwem znalazła się najpierw w Biurze Strategii i Projektów PZU, a niedługo potem u zagranicznego konkurenta tej firmy. Po sześciu miesiącach stażu w Londynie w globalnej firmie ubezpieczeniowej MetLife awansowała na stanowisko International Marketing Executive, a po kolejnych siedmiu została doradcą/specjalistą do spraw regionu Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki. Z okien szklanego wieżowca roztacza się widok na Tamizę i Londyńskie City.

Najcenniejszą lekcją od opuszczenia uczelni – mówi Kinga – było to, że życia nie da się zaplanować. Fakt, że pracuję w instytucji finansowej, która sprzedaje ubezpieczenia życiowe, a więc „zabezpieczenie na przyszłość” i „spokój umysłu” wydaje się ironiczny sam w sobie, ponieważ uważam się za osobę skłonną do ryzykowania. Posiadam marzenia wielkie jak świat i naiwną wiarę, że los budzi
w nas tylko te pragnienia, które są możliwe do spełnienia. W życiu prywatnym
i zawodowym najwięcej satysfakcji przynosi mi kwestionowanie status quo, udowadnianie, że jednak się da!

A co w przyszłości? Może uzyskanie dyplomu MBA na jednej z czołowych uczelni biznesowych świata? Czas pokaże, czy uda się jej przekształcić to marzenie
w rzeczywistość.