Mój film, moje życie

Dla Alfreda Hitchcocka film to życie, z którego wymazano plamy nudy. Taka jest właśnie historia Agaty – historia, przecząca typowej fabule polskiego filmu snutej
w Rejsie przez inżyniera Mamonia.

Od zawsze wiedziała, co chce robić w życiu. Już kiedy miałam pięć lat na pytania, kim będę, gdy dorosnę, odpowiadałam, że będę robić filmy – opowiada. W domu rodzinnym panował kult nauki i otaczały ją umysły ścisłe. Agata zamiast liczyć, wolała czytać. Nie miałam problemów z matematyką, ale przyjemniejsze było czytanie historii życia Einsteina niż uczenie się na pamięć wymyślonych przez Niego wzorów. Prawdopodobnie stąd wzięła się miłość do filmu i opowiadania historii ludzi, mówienia o ich pasjach i namiętnościach. Chciałam zdawać do łódzkiej filmówki na reżyserię – wspomina – jednak nie byłam pewna, czy to właściwa szkoła dla mnie. Przez przypadek dowiedziała się o kierunku zarządzanie mediami w WSB-NLU. Na Uczelni uzyskała tytuły licencjata z zarządzania mediami oraz zarządzania w biznesie. Otrzymała możliwość połączenia sztuki z biznesem, czyli to, co powinien umieć każdy producent.

Jednak jej przygoda z filmem nie rozpoczęła się natychmiast po ukończeniu WSB-NLU. Pierwszy „klaps” to koszmar pracy biurowej. – Zajęcie to było na tyle nudne, że nie chciało mi się rano wstawać, żeby o 9 być w biurze. Współlokator chwytał się wszystkich sposobów, żeby mnie obudzić. Polewał nawet wodą – wspomina. W końcu postanowiła rzucić pracę i poszukać czegoś w branży, o której marzyła. Dwa tygodnie później zadzwoniła do mnie pani z TVP i zaproponowała pomoc przy kręceniu serialu „Anna Karenina” dla Channel 4. Po latach ta osoba przyznała, że po moje CV sięgnęła przypadkiem. Gdybym wówczas nie odebrała telefonu, po raz drugi nie zadzwoniłaby. Następnego dnia już o 4 rano Agata siedziała w samochodzie, żeby zdążyć na plan. W ten sposób weszła do branży filmowej. Pracowała jako koordynator produkcji, organizowała castingi, wyjeżdżała na szkolenia i warsztaty za granicę, aby jak najwięcej się nauczyć. Studia MBA
z Zarządzania mediami skończyła na prestiżowym Metropolitan College of New York.
Jej życie to gonitwa. Z lotniska na lotnisko, z miasta do miasta, z planu na plan. Jak mówi o sobie, fascynuje ją ciągła zmiana, adrenalina, a przede wszystkim możliwość patrzenia z satysfakcją na swoje zakończone projekty. Agata uznaje, że nie ma rzeczy niemożliwych – kiedyś zmusiła linie lotnicze Emiratów Arabskich, aby samolot z Johannesburga do Brukseli zabrał dodatkowo kilka ton sprzętu niezbędnego filmowcom i zatrzymał się na międzylądowanie w Tunezji. Mimo że według planu był to lot bezpośredni. A wszystko po to, żeby na czas dowieźć sprzęt niezbędny do dalszej pracy w Tunezji. Ambasador Polski w Emiratach Arabskich powiedział mi, abym już nie dzwoniła do prezesa Saudi Arabian Airlines, bo ten się mnie boi – wspomina. W ten sposób premiera W Pustyni i w puszczy odbyła się w wyznaczonym terminie.

Praca Agaty przypomina dobrze skonstruowany scenariusz: początki zdobywania doświadczenia przy międzynarodowych produkcjach, które były swoistą szkołą filmową (oprócz wcześniej wymienionych The Foreigner i Out of Reach ze Stevenem Seagalem czy Nina’s Journey); własna firma i realizacja różnych projektów; udział w najważniejszych międzynarodowych festiwalach Berlinare Film Festival i Cannes Film Festival, gdzie przedstawiła światu filmowemu wizję swojej drogi.

Jeden z jej ostatnio wyprodukowanych filmów – dokument 10 lat do Nashville zdobył już 5 nagród filmowych.

Zawsze mnie pytają – mówi Woody Allen – czy nie boję się, że pewnego dnia stwierdzę, że nie mam już żadnego pomysłu na film. Boję się czegoś zupełnie innego – że nie zdążę zrealizować wszystkich swoich pomysłów.
Agata też odczuwa tę niecierpliwość. Ma marzenie: chce wyprodukować film, który dostanie Oskara.