Człowiek, który nie będzie czwartkiem

Co łączyło młodego Darka Serówkę ze starożytnymi uczonymi Babilonii, Egiptu, Chin i Grecji, a w szczególności z Archimedesem? Wspólna fascynacja niewymierną liczbą π. Na lekcjach matematyki w liceum wpatrywał się w 34. miejsce po przecinku oszacowanej wartości liczby π zawieszonej kolorowymi cyframi nad tablicą i marzył o odkryciu jej dokładnej wartości.

Po maturze trafił na renomowaną wówczas WSB-NLU. Choć studia licencjackie dały mu solidne wykształcenie, dopiero magisterka otworzyła drzwi do nowej rzeczywistości. Kierunek Stosunki Międzynarodowe i Dyplomacja – wspomina
był wypadkową wybitnego programu nauczania i najbardziej wyjątkowej kadry dydaktycznej, jaką kiedykolwiek zgromadzono w ramach jednej specjalizacji. Studia magisterskie był to okres dwuletniego, ciągłego przecierania oczu ze zdziwienia – głównie z powodu rozmiaru własnej niewiedzy i ignorancji; fascynacji oraz chęci poszukiwania prawdy.

Studia dały Darkowi przekonanie o tym, że rzeczywistość jest bardzo rzadko taka, jaka się nam wydaje. Odsłoniły kurtynę medialnej papki, by pokazać prawidła funkcjonowania rzeczywistości politycznej. W Nowym Sączu dane mi było też spotkać wspaniałego duszpasterza o. Jacka Siepsiaka i odnaleźć ufność w Boga.

Oczarowany studiami SMiD, które skończył z wyróżnieniem, postanowił nie opuszczać Nowego Sącza. Został asystentem i w 2004 roku poprowadził swoje pierwsze zajęcia: ćwiczenia z Historii Powszechnej XX wieku, do wykładów wspaniałego prof. Nowaka.
Pedagog z powołania. Jako asystent na Wydziale Studiów Politycznych Darek całkowicie oddawał się pracy: zawsze miał czas dla swoich uczniów, zachęcał do dyskusji, prowokował do myślenia i samodzielnych poszukiwań; był bardzo lubiany, ale też bardzo ceniony przez studentów. Widać to było m.in. w bardzo wysokich ocenach podczas anonimowej ewaluacji.

To właśnie na WSB-NLU spotkałem moją przyszłą żonę. Trzy lata później, podczas pobytu naukowego w Waszyngtonie, Marta dostała propozycję pracy
w Brukseli. Ja wróciłem na Uczelnię, ale ten rok związku „na odległość” utwierdził mnie w przekonaniu, że nie chcę żyć bez Marty. I to za nią – bo musiałem zobaczyć, czy miłość do niej jest ważniejsza od miłości do uczenia
– przyjechałem do stolicy Belgii, gdzie dziś pracuję, cały czas nie tracąc nadziei na powrót. Jestem dziś najszczęśliwszym facetem, mając najwspanialszą pod słońcem żonę.

O tym, co robię zawodowo zdecydował los, traf, przypadek lub – tak ja to odczytuję – plan boży.

Najpierw udało mu się dostać na staż do biura prof. Roszkowskiego, który był wtedy posłem w Parlamencie Europejskim, a którego chciał namówić, by został promotorem jego pracy doktorskiej. Jakoś nie wyszło, ale w tym czasie byłem już pochłonięty tłumaczeniem na język angielski dokumentów nt. Wielkiego Głodu na Ukrainie w latach 1932-33. Zbiór ten wyszedł nakładem IPN-u w listopadzie 2009 r. Równolegle, mając dobre referencje, podjął pracę u prof. Buzka, a gdy ten został Przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, przeszedł do jego Gabinetu. Dziś Darek nadal pracuje w PE i wciąż zajmuje się polityką rozwojową, a geograficznie odpowiada za południowy wymiar polityki sąsiedztwa UE oraz relacje z państwami Afryki i Bliskiego Wschodu.

Nie lubię clubbingu, nie uprawiam „kite’a”. Uwielbiam czytać.

Plany na przyszłość?
Zawodowe – być użytecznym w służbie ludziom. Osobiste – być jak najlepszym mężem i w przyszłości – niedalekiej ma nadzieję – ojcem.

Na bazie swojej pracy magisterskiej napisał książkę: Wielka Piaskownica. Rola Stanów Zjednoczonych w Europejskiej Polityce Bezpieczeństwa i Obronności.