Nie rozbawiać Pana Boga

Nie należał do tych młodych ludzi, którzy już przed maturą wiedzą, co będą robić
w wieku lat 30, 40, 50. Takie przedwczesne dojrzewanie zawsze wydawało mu się podejrzane. Trzeba przemyśleć, co się chce robić w życiu – mówi. A co można przemyśleć przed 20-tką? Wybierając Alma Mater nie miał więc konkretnego „pomysłu na siebie”. Moja decyzja była osobliwą miksturą niedojrzałości
i pragmatyzmu
– wspomina.

To w WSB-NLU odkrył, czym chciałby się zajmować. W dość nietypowy zresztą sposób. To się nie stało na żadnych zajęciach, ani pod wpływem jakiegoś profesora. Znaczenie miała raczej panująca w Szkole atmosfera. Jan zaczął pochłaniać książki. Odkryłem wolność, jaka płynie z czytania, które poza samym sobą nie ma żadnego innego celu. W czasie studiów zafascynowała go polityka międzynarodowa. Wybrał więc uzupełniające studia magisterskie na kierunku Stosunki Międzynarodowe i Dyplomacja.
Z czasem jego zainteresowania ewoluowały coraz mocniej w stronę tzw. historii idei. Udało mu się – dzięki wsparciu uczelni – opublikować poszerzoną wersję pracy magisterskiej. Następnie napisał rozprawę doktorską w Instytucie Historii PAN-u.

Pracę zawodową rozpoczął w sektorze bankowym holenderskiego ABN AMRO.
W firmie udało się wykorzystać niektóre moje mocne strony
– relacjonuje Jan Tokarski – zdolność logicznego myślenia, analizę przyczyn pojawiających się problemów, etc. Z czasem zacząłem pracować w charakterze menadżera zespołu zajmującego się kontrolą i poprawą jakości. Następnie (już po przejęciu ABN AMRO przez RBS) skoncentrowałem się na pracy projektowej. Obecnie Jan jest odpowiedzialny za kierowanie szerokim wachlarzem projektów biznesowych: od migracji procesów z innych krajów, przez transformacje przy użyciu metodologii Lean, a skończywszy na wdrożeniach rozwiązań z obszaru BPM (Business Process Management).

Nie wierzy w sukces. To fałszywa kategoria. Kiedy patrzę na tzw. „ludzi sukcesu”, przypomina mi się powiedzenie, mówiące, że dobre samopoczucie to połowa sukcesu, a bardzo dobre samopoczucie właściwie wystarcza za wszystko. Lubi stawać przed nowymi wyzwaniami. To najbardziej motywuje go do pracy. Kiedy natykam się na problem, który nie ma łatwego rozwiązania i próbuję się z nim uporać – mówi Jan – bawię się najlepiej. Jak powietrza potrzebuję również pewnej swobody, możliwości niezależnego działania. Nie mógłbym pracować
w środowisku, w którym szefowie stosują tzw. micromanagement.

Jan działa również na polu szeroko rozumianej historii idei. Współpracuje
z kilkoma ważnymi w polskim życiu intelektualnym periodykami, w których publikuje i tłumaczy teksty. Potrafi skutecznie balansować między dwiema z pozoru sprzecznymi dziedzinami: biznesem i humanistyką. Zawdzięcza to kilku cechom: pracowitości, dobrej organizacji czasu, konsekwencji w dążeniu do celu oraz zdolności do kompromisu.
Czym Jan Tokarski będzie zajmował się za rok, kilka lat? Odpowiada: Dobrze wiem, czego chcę. Ale życie nauczyło mnie też pewnej pokory. Woody Allen miał powiedzieć kiedyś: „Chcesz rozbawić Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach”.