Poruszy niebo i ziemię

Jestem góralką z krwi i kości, urodziłam się w Zakopanem. Nie na darmo górale postrzegani są jako osoby uparte i zawzięte. Od dziecka byłam osobą niezależną i samodzielną. Tę moją niezależność i wolność cenię sobie ponad wszystko. Przez lata zawodowego życia udało mi się kruszyć różne mury, które stały na mojej drodze i dziś z całą stanowczością mogę powiedzieć: wszystkie mury, które miałam skruszyć – skruszyłam!

Decydującym czynnikiem wyboru uczelni w Nowym Sączu okazało się zdobycie praktycznej wiedzy z zakresu zarządzania i marketingu. Okres studiów to przede wszystkim nauka i spotkania z przyjaciółmi: Piotrem Soleckim, Gosią Trojan, Mirkiem Trzópkiem, Emilią Świerczek (Lupą) i Gosią Baranowską. Wszystko zmieniło się w 1998 roku, gdy ukończyłam licencjat z wyróżnioną pracą dyplomową i podjęłam pierwszą swoją pracę w Katedrze Zarządzania WSB-NLU na stanowisku asystenta. Z rozmowy kwalifikacyjnej pamięta tylko jedno pytanie: „Czy poradzi sobie Pani, prowadząc zajęcia z kolegami z ławki?”. Okazało się, że miała uczyć kolegów, którzy zdecydowali się kontynuować studia magisterskie
w WSB-NLU. Początki były szalenie trudne i po latach Anna wciąż czuje, że było to dla niej największe wyzwanie. Obecnie jest adiunktem w Zakładzie Zarządzania. Za nią trzynaście lat stażu. Pracuje nad habilitacją. Uśmiecha się na myśl, że często „porusza niebo i ziemię”, aby doprowadzić do końca to, czego się podejmuje. We wstępie do swojej Inwentyki w 2004 roku napisała: „…dwa lata poświęciłam na walkę o sens istnienia inwentyki, którą mam nadzieję wygrałam – i będę wygrywać na nowo!”.

Osoby, które mnie znają, wiedzą, że jeśli wychodzę drzwiami z niczym, to wracam oknem, by spróbować jeszcze raz. Zawsze sobie myślę, że jeśli czegoś nie spróbuję, to nigdy się nie przekonam, czy było warto. Tak było w przypadku wysłania książki Kapitał intelektualny a wartość rynkowa przedsiębiorstwa na konkurs PAN-u dla najlepszych monografii z zakresu zarządzania. Wysyłając tę pracę dała sobie szansę i…wygrała! Potem wyjazd do Singapuru na wymarzone warsztaty z zakresu audytu wiedzy. Po drodze organizacja cykli wyjazdowych ogólnopolskich konferencji naukowych, które odbywają się każdego roku
w czerwcu, a których efektem jest wydawana rokrocznie recenzowana monografia. W 2011 roku odbyło się już dziesiąte jubileuszowe spotkanie.

Nic bardziej mnie nie mobilizuje do pracy jak napięte terminy. Wszystko lubię planować: pierwsze dziecko, budowa domu, doktorat… wydarzyły się w jednym czasie i… w życiu nie byłam tak zorganizowana jak wtedy. Marysia urodziła się
w kwietniu 2006 roku, przewód doktorski otworzyłam na SGH w marcu 2006, budowa domu ruszyła w lipcu 2006, a biorąc pod uwagę fakt, że lubię mieć wszystko pod kontrolą, było to nie lada wyzwanie. Czułam się wtedy wspaniale!

Nie ma dla mnie nic cenniejszego niż pozytywne słowa i opinie studentów, którzy dostrzegają moje zaangażowanie, profesjonalizm i pasję w tym, co robię. Największą wartością w życiu zawodowym jest dla mnie wolność i niezależność, którą moja praca gwarantuje mi w nadmiarze. Kocham swoją pracę!

Marzeniem Anny jest publikacja artykułów naukowych na tzw. liście filadelfijskiej, wydanie kolejnych książek, zorganizowanie jeszcze wielu konferencji i doczekanie 30-lecia pracy jako pani profesor wychowująca kolejne pokolenia młodych naukowców. Ponadto myśli o wyjeździe z rodziną na stypendium Fulbrighta do USA. Od końca 2011 jest redaktorem naczelnym czasopisma naukowego „Journal of Entrepreneurship, Management and Innovation” (www.jemi.edu.pl), któremu zamierza nadać liczącą się w Polsce i na świecie pozycję. W trakcie oceny jest międzynarodowy projekt konsorcjum badawczego pięciu państw pod kierownictwem Reykjavik University w Islandii, którego Anna jest członkiem.
W planach jest też uruchomienie tzw. platformy WiP, która ma być jedną
z najlepszych platform tego typu na świecie, a potem… to już tylko poznawanie świata!