Rosyjskie przypadki w papieskim mieście

Schiller mawiał: „przypadków nie ma; to co jawi się nam jako ślepy traf, pochodzi właśnie z najgłębszych źródeł”. Ja do tych źródeł jeszcze nie dotarłam, ale bez wątpienia przypadek jest czynnikiem kształtującym los człowieka, a już na pewno mój.

W moim życiu przypadek po raz pierwszy pojawił się jako kategoria gramatyczna, przez którą odmieniają się rzeczowniki, przymiotniki, liczebniki i inne części mowy, związany ze specjalizacją językoznawczą, którą obrałam na studiach filologii rosyjskiej.

Kolejny raz dał o sobie znać, gdy tuż po obronie pracy magisterskiej, planując rozpoczęcie studiów doktoranckich, dowiedziałam się, że prężnie rozwijająca się firma z Wadowic, niedaleko mojej rodzinnej miejscowości, poszukuje osoby na stanowisko Pracownika Działu Eksportu z bardzo dobrą znajomością języka rosyjskiego. I w tym papieskim mieście z Grupą Maspex Wadowice (GMW) wszystko się zaczęło.

Ta przygoda rozpoczęta kilkanaście lat temu w GMW trwa po dzisiejszy dzień
i Basia musi przyznać, że wciągnęła ją całkowicie. Rozpoczęła ją od stanowiska Pracownika Działu Eksportu, ucząc się wszystkiego z wielkim zaangażowaniem, przechodziła szybko kolejne szczeble awansu, docierając do miejsca, w którym powierzono jej zarządzanie całym zespołem eksportu. To właśnie jej zespół w głównej mierze motywuje ją do pracy, również nad sobą, a osiągane z nim wyniki napędzają do działania. A to działanie zakrojone jest na szeroką skalę. Konsumenci z prawie 50 krajów znają takie marki jak Kubuś, Tymbark, La Festa, Coffeeta, Brumi i inne z bogatego portfolio GMW. Każdy nowy kraj, który Basia może zaznaczyć na eksportowej mapie GMW, daje jej niesamowitą satysfakcję, podobnie jak pomyślnie zakończone negocjacje czy wypracowanie pozytywnych relacji z partnerami biznesowymi. Cieszy ją, że może rozwijać się w firmie, której Prezes odebrał nagrodę główną – Przedsiębiorca Roku 2011 w polskiej edycji największego biznesowego konkursu na świecie Ernst&Young.

Bez wątpienia w całej tej przygodzie bardzo ważny był przystanek, jakim okazała się WSB-NLU w Nowym Sączu. Studia MBA, oprócz konkretnej merytorycznej wiedzy
i ciekawych osobowości uczelnianych, pokazały też inne techniki nabywania wiedzy. Ta Uczelnia żyje nie tylko podczas zajęć, ale również po ich zakończeniu. Czas spędzony w WSB-NLU Basia wspomina z sympatią też dzięki fantastycznej grupie koleżanek i kolegów, z którymi jest w kontakcie do dziś, a z wieloma z nich ma przyjemność pracować.

Jak łatwo się domyślić, moja praca wiąże się również z podróżowaniem, a to sprawiało mi radość od dziecięcych lat. Moje podróżowanie, oczywiście nie na tak szeroką skalę geograficzną, jak ma to miejsce obecnie, rozpoczęło się we wczesnych latach szkolnych, kiedy to z zespołem muzycznym Piccolo jeździliśmy po Polsce z koncertami. Wtedy było ono całkowicie beztroskie, jedyne o czym nie mogłam zapomnieć to flet, na którym grałam i tekst solówek, jakie mi przydzielono. Jak trafiłam na przesłuchanie do zespołu i czy był to przypadek – już nie pamiętam, ale na pewno to początki mojej pracy w zespole, nowych kontaktów z dziećmi i młodzieżą z innych województw, dziecięcej rywalizacji, które w biznesie przerodziły się w zdobywanie kontaktów handlowych i rywalizację na szczeblach międzynarodowych o pozycję rynkową naszej firmy.

Na mapie świata jest jeszcze sporo miejsc, do których koliberek z logo GMW nie dotarł, ale to może się wkrótce zmienić…