Zwykły chłopak z Galicji

Krzysztof stoi na czele Miasteczka Multimedialnego w Nowym Sączu jako Prezes Zarządu i Dyrektor projektu. W szkole podstawowej marzył o czymś zupełnie innym – podobała mu się praca kierowcy ciężarówki, bo zajęcie to kojarzyło mu się
z możliwością swobodnego podróżowania po Europie. Jednak dorastając, zmienił pogląd na atrakcyjność tego zawodu, w liceum wybrał klasę o profilu informatyczno-językowym, a następnie studia w WSB-NLU na kierunku zarządzanie i marketing. Specjalność: „Zarządzanie w Mediach” – unikatowy wówczas program w Polsce. Studia pozwoliły mu odkryć, że istnieje coś takiego jak zarządzanie projektami. Szybko przekonał się, że projekty dostarczają wiele pozytywnych emocji, bo dotyczą rzeczy nowych, niepowtarzalnych i zazwyczaj bardzo złożonych.

Zawsze starał się aktywnie uczestniczyć w życiu Uczelni, co stwarzało różnego rodzaju szanse. W związku z wyjazdem promocyjnym szkoły nawiązał kontakt
z przedstawicielami niemieckiego banku HypoVereinsbank, w którym chciał odbyć staż. Nieoczekiwanie po trzecim roku studiów otrzymał atrakcyjną ofertę pracy
w polskim oddziale tego banku w Warszawie i rozpoczął swoją karierę zawodową.

Przez następne osiem lat zajmował się zarządzaniem projektami zarówno w pionie bankowości korporacyjnej, jak i pionie zarządzania ryzykiem. Po kolejnej fuzji
z bankiem Pekao zakończył pracę w bankowości transakcją sprzedaży „złych kredytów” o wartości 1,5 miliarda PLN, co najprawdopodobniej do dzisiaj jest największą transakcją tego typu w Polsce.
W maju 2007 roku WSB-NLU powołała jako podmiot typu spin-off spółkę Miasteczko Multimedialne. Krzysztof porzucił bankowość, żeby wrócić do Nowego Sączą i realizować projekt budowy Parku Technologicznego MMC Brainville – złożony, ambitny (niektórzy twierdzą, że nierealny), ale za to pasjonujący projekt.

Z perspektywy lat widzę – opowiada Krzysztof – że „małomiasteczkowa poczciwość”, którą wyniosłem z domu i szkół w Muszynie, pozwoliła zachować to, co dzisiaj uważam za najważniejsze, czyli wartości. Choć zdarzało się, że
w korporacyjnym życiu miałem czasami poczucie przegranej z tego powodu – ponieważ karierowiczostwo kłóciło się z moimi wartościami – w długoterminowej perspektywie „przegrana” okazała się być inwestycją, która zwielokrotniła korzyści. Zdałem sobie sprawę, że szefa też sobie trzeba wybierać w oparciu
o wartości, które on reprezentuje i wtedy cały zespół pracuje w jednej kulturze.

Optymista cechujący się inteligencją emocjonalną. Wierzy w siłę sprawczą pozytywnych emocji oraz w pomoc Boga przy robieniu rzeczy, które mają się przyczyniać do pomnażania dobra.

Moją pasja jest rodzina – przyznaje z uśmiechem – to najlepiej zainwestowany czas w życiu, z nieograniczonym zwrotem. Poza tym bardzo lubię narty
i kolarstwo górskie – zazwyczaj rodzinnie.

Krąży o nim anegdotka: w miesiąc po tym, jak podjął decyzję o zakończeniu pracy w bankowości, upadł bank Lehman Brothers, który zapoczątkował dwuletni kryzys w bankowości – niektórzy twierdzą, że to nie przypadek…